Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 23 marca 2014

NOTMILK NA EKO TROPIE - CZY ISTNIEJĄ DUŻE RÓŻNICE MIĘDZY EKOLOGICZNYMI I KONWENCJONALNIE UPRAWIANYMI ROŚLINAMI?

Na to pytanie właściwie wszyscy odpowiadają stanowczo - TAK!!! Ale czy są w stanie przytoczyć jakieś badanie, które wskazywałoby na to, jakie różnice w składzie występują chociażby między pomidorem marketowym, a zerwanym we własnym ogródku. Poniższa tabelka przedstawia wyniki pomiarów na zielonej fasoli, kapuście białej głowiastej, sałacie masłowej, pomidorach i szpinaku. Wszystkie wyniki w tabelce są w mg/100 g. Jak widac za mdły smak kupnych produktów odpowiada w dużej mierze brak sodu (jest go średnio o około 6500% mniej w bezsmakowych warzywach marketowych niż ekologicznych), niewielkie ilości żelaza (najbardziej zaskakujące w porównaniu jest to, że organiczne pomidory mają prawie 2 g żelaza i przewyższają pod tym wzgledem organiczny szpinak), wapnia (organiczna sałata właściwie nie ustępuje pod tym względem szpinakowi). Na podstawie zamieszczonych w poniższej tabeli danych możemy dojść do wniosku, że żywność uprawiana konwencjonalnie zawiera przynajmniej o 75% mniej mikro- i makroelementów w porównaniu do roślin uprawianych ekologicznie.





Postanowiłem, że to będzie już mój ostatni wpis przynajmniej do jesieni (o ile się nic nie zmieni). Wynika to z braku czasu oraz tego, że sprawy związane z odżywianiem zbytnio mnie rozpraszały. A tak być według mnie nie powinno. Dlatego odchodze przynajmniej z blogosfery. Dziękuję za komentarze, za miłe słowa, ale też krytyczne, gdy taka konieczność się pojawiła. Przede wszystkim mam nadzieję, że moje wpisy okazały się dla Was pożyteczne i pomogły uczynić życie smaczniejszym, zdrowszym i owocniejszym. Poniżej zamieszczam filmik ze znanym zapewne wielu z Was wielu utworem "Ojcze nasz" w języku suahili.


sobota, 22 marca 2014

NOTMILKOWE UPRAWY - DAWNE ODMIANY WARZYW DO PRZYDOMOWYCH OGRÓDKÓW

Ci z nas, którzy mieli sposobność w dzieciństwie wyjeżdżać na wakacje na wieś z pewnością pamiętają wyśmienity smak warzyw, które tam rosły... i niestety odbiegał on dosyć znacząco od tych, które teraz odnajdujemy w warzywniakach, czy hipermarketach. Czasami nawet te, które sami hodujemy również w pełni nie spełniają naszych oczekiwań. Jednak warto to zmienić, a na takie zmiany nie ma z pewnością lepszej pory niż wiosna. Pogoda za oknem (przynajmniej wczoraj i dzisiaj) zachęcała z pewnością do tego, spędzić ten czas na świeżym powietrzu oraz... zająć się przygotowaniami do nowego sezonu ogrodniczego. Jest to dobry termin na przygotowanie wspaniałej rozsady albo zaopatrzenia sie w nasiona do wysiewu wprost do gruntu po 15 maja. Jednak jakie odmiany najlepiej dobrać? Mam nadzieję, że mój post okaże się pomocny w odpowiedzi na to pytanie.



NAJLEPSZE STARE ODMIANY!!!


Stare odmiany warzyw mają to do siebie, że są nie tylko wyjątkowe w smaku, ale również stabilne genetycznie, ładniejsze i odporniejsze niż tak często reklamowane nowe zhybrydyzowane odmiany. Jednak potrafią również nas zadziwić tym, że różnią się zdecydowanie od tych nowych kształtem, barwą i nawet częściami jadalnymi w stosunku do współcześnie popularnych potomków. Jeśli nie wierzycie, to musicie koniecznie przeczytać poniższy wpis :) Przedstawię tylko kilka najbardziej wyjątkowych i smacznych odmian, z których każdy znajdzie z pewnością coś dla siebie.

FIOLETOWY JAK... MARCHEWKA!!!




Wielu z nas było przekonanych od dziecka, że marchewka może być tylko w kolorze pomarańczowym. Jednak to błędne przekonanie zawdzięczamy Holendrom, którzy wyselekcjonowali i skutecznie rozpropagowali taki wariant tego warzywa. Gdybyśmy żyli wcześniej, chociażby w czasach rzymskich to wiedzielibyśmy, że marchewka jest fioletowa lub ewentualnie biała. Taka marchew posiada też sporo antocyjanów, które można odnaleźć chociażby w jagodach. Również i pod względem ilości karotenoidów przewyższa współczesne odmiany, czego przykładem jest chociażby ilość karotenoidów (szczególnie ważnej dla naszego wzroku luteiny). Na polskim rynku dstępną odmianą marchwi w tym kolorze jest "deep purple".



Extract from Carotenoid Profiles and Consumer Sensory Evaluation of Speciality Carrots, Journal of Agricultural and Food Chemistry, 2004

PYSZNE STRĄCZKI... RZODKEWKI!!!



Wydawałoby się, że nic nie może być równie oczywiste jak to, że rzodkiewka posiada jedynie wyśmienity owalny lub wydłużony korzeń najczęściej w kolorze czerwonym muśnięty delikatną bielą. Jednak ta stara odmiana raczy nas pysznymi strąkami, którymi można się delektować, zrywając bezpośrednio z "krzaczka".



Inną interesująca odmianą rzodkiewki rzodkiewki jest rzodkiewka czarna hiszpańska (znana w Europie przynajmniej od XVI wieku) oraz zwana chińskim skarbem rzodkiew arbuzowa o lekko słodkim smaku (niestety nie zetknąłem się z jej nasionami w żadnym Polskim sklepie nasienniczym).

WĄŻ W OGRODZIE!?! NIE... TO MELON!




Jest to stara odmiana melona, nazwanego ze względu na swój kształt mylnie ogórkiem, której korzenie sięgają przynajmniej XVI wieku. W sprzedaży występuje pod kilkoma nazwami: ogórek wężowy, ogórek melonowy, ogórek armeński. Należy doglądać uważnie ogórków, by zerwać w odpowiednim momencie. Najsłodsze i najsmaczniejsze są mając 15-20 cm. Innym jej krewniakiem jest gorzki melon, o którego właściwościach antynowotworowych w stosunku do komórek wątroby można poczytać na blogu Pepsi:
*
http://pepsieliot.wordpress.com/2013/12/30/sok-z-gorzkiego-melona-oraz-co-jesc-aby-zapobiec-rakowi-trzustki-albo-jak-sie-go-juz-ma/
*
Jeśli ktoś chce mieć jednak prawdziwych (nie tylko z nazwy) przedstawicieli rodziny ogórkowatych, to polecam ciekawą odmianę okrągłego ogórka cytrynowego oraz smoczego.

TĘCZOWE KULECZKI... NA KOLBIE KUKURYDZY!




Zapewne też dla wielu będzie zaskoczeniem, że kukurydza nie musi być żółta. Taki kolor jest właściwy wielu dawnym odmianom kukurydzy, m.in. uprawianej już w XIX wieku odmiany Czerwony rzeźnik, czy bogatej w antocyjany niebieskiej Hopi. Posiadają one mniej weglowodanów i skrobi niż odmiany kukurydzy o złotych i białych kolbach, ale za to o 25 % białka. Stanowi dobre źródło witamin: szczególnie A, i B-complex. Najważniejsze jest jednak to, że jedząc taką kukurydzę mamy całkowitą pewność, iż nie jest produktem modyfikowanym genetycznie.

JADANO GO WE FRANCJI KAPETYNGÓW... RZECZ O BURAKU




Jest to niewątpliwie jedno z moich ulubionych warzyw i nie dziwi mnie to, że nasi przodkowie mogli się nimi delektować. A przynajmniej Ci, którzy zamieszkiwali obszar Francji, ponieważ stamtąd pochodzi jedna z najstarszych odmian buraka - Crapaudine. Współcześni badacze uważąją, że jest znana od około 1000 lat. Na jej korzyść przemawia to, że karminowa bulwa potrafi osiągnąć bardzo duże rozmiary, a przy tym zachowuje wspaniały smak i aromat.

W ZIELONE PASKI... POMIDOR




Pomidor "Green Zebra" jest jedną ze smaczniejszych odmian, które możemy dostać na rynku. Oprócz tego warte polecenia ze starych odmian są:

- San Marzano (idealny do sosów i suszenia)
- Hibilly (słodkie, lekko kwaśne, żółte z pomarańczowym rumieńcem)
- Brandywine (wszystkie warianty kolorystyczne mają wspaniały smak)
- Moscov (odporny na choroby)
- Costoluto Fiorentino
- Thai Pink Egg (typ koktajlowy, różowy)
- Black Plum (typ koktajlowy, szkarłatne)

Jeśli ten wpis rozbudził Wasze apetyty na więcej to możecie spojrzeć pod poniższe linki, gdzie znajdziecie więcej informacji na temat dawnych odmian warzyw i ziół.

Życzę Wam powodzenia z uprawami i owocnych zbiorów!!!

BIBLIOGRAFIA

http://www.carrotmuseum.co.uk/blackcarrot.html
http://www.burpee.com/heirloom-seeds-and-plants/
http://www.rareseeds.com/

wtorek, 4 lutego 2014

FASOLKA Z SUROWYM SOSEM POMIDOROWYM


Witam Was Moi Drodzy w Nowym Roku 2014 po dłuższej przerwie od pisania postów na mojej stronie. Z własnej strony wprowadziłem na porę zimową małe urozmaicenie własnego jadłospisu o niewielkie ilości małży i ewentualnie ostryg, ale także postanowiłem w związku z tym dodać dla równowagi produkt roślinny, którym jest fasola zwana niezwykle wdzięcznie "Pieknym Jasiem" :) Od dłuższego czasu miałem zamiar zjeść ją, poniewaz od dłużego czasu brakowało mi jej delikatnego smaku, a unikałem jej ze względu na inhibitory trypsyny. Jednak gotowanie w temperaturze 100 stopni je dezauktywuje i pozwala cieszyć się smakowymi oraz również zdrowym (zawierającym w porcji 150 gram suchej 360 mg wapnia i 460 mg fosforu-jak na strączek proporcja całkiem niezła) posiłkiem bez ewentualnych nieprzyjemności po jej spożyciu. Stąd postanowiłem dzisiaj przygotować z niej pyszne danie, które będzie łączyło w sobie elementy zarówno surowego weganizmu, jak i gotowanego. Oto moja prosta propozycja na fasolkę z surowym sosem pomidorowym, która łączy wspaniały słodki smak fasoli i lekko kwaśny sosu, z jakim jest podana. 

Składniki (1 porcja):

- fasolka "Piękny Jaś" 150 g (moczona przynajmniej przez noc)
- 4 ziarna ziela angielskiego
- 1 liść laurowy
- kminek
- kawałek kombu

Sos:

- 4 średnie pomidory (około 450 g)
- 3 połówki suszonego pomidora San Marzano
- 1 średnia cebula
- łyżeczka ziół prowansalskich
- 1 starta papryczka peperoni lub habanero (jak ktoś woli więcej pikanterii)
- łyżeczka suszonej natki pietruszki i majeranku
- odrobina kuminu, mielonego liścia laurowego, ziela angielskiego i pieprzu syczuańskiego (może być zwykły, ale wtedy dla wydobycia kwaskowości radziłbym dodać odrobiny soku z limonki)
- 1 łyżka nierafinowanego oleju palmowego
- oliwa z oliwek
- woda
- sos sojowy tamari do smaku (łyżeczka)


Przygotowanie:

Wodę w której moczyliśmy fasolkę wylewamy, płuczemy ją i zalewamy świeżą wodą tak, aby ją dobrze przykryła. Dodajemy do niej liść laurowy, ziele angielskie, kminek i kawałek kombu. Doprowadzamy pod przykryciem do wrzenia, uważając by nie zalała palnika. Potem zdejmujemy na chwilę (10 minut) pokrywkę i ponownie przykrywam na około 50 minut, uzupełniając w razie potrzeby wodę. Przed końcem gotowania dodajemy odrobinę soli himalajskiej lub szarej kamiennej. Zdejmujemy z palnika i zostawiamy pod przykryciem na pół godziny z resztką wody (powinna sięgać do 3/4 poziomu fasolki), aby "doszła". Ten czas możemy śmiało wykorzystać na przygotowanie sosu :)

Sos:

Na patelni rozpuszczam olej palmowy z dodatkiem wody i wsypuję poszatkowaną cebulę z pieprzem syczuańskim, kuminem, ziołami prowansalskimi i majerankiem, dusząc je przez 3-5 minut. Następnie wrzucamy do blendera pokrojone pomidory wraz z drobno pociętymi suszonymi pomidorkami. Do tego dodaję odrobiny oliwy z oliwek (jak ktoś chce może użyć całych zielonych) oraz łyżeczkę (lub więcej ) papryczki peperoni, suszonej natki pietruszki (może być oczywiście garść świeżej). Dodajemy na koniec cebulę z patelni i sos tamari. Na koniec łączymy sos pomidorowy z jeszcze ciepłą fasolką i zostawiamy na 20 minut by przeszła. Teraz możemy jeść z dodatkiem chlebka z dehydratora lub (najlepiej) samą. Zachęcam też do eksperymentów i zmiany przypraw, dodawania grzybów, itp. 

SMACZNEGO!!! :D

P.S. Wybaczcie mi, że nie zamieściłem zdjęcia, ale ze względu na swoją smakowitość zniknęła zbyt szybko, żeby zostać uwiecznioną ;)



poniedziałek, 23 grudnia 2013

ŚWIĄTECZNE PRZYGOTOWANIA

Już wkrótce nastanie jedna z przyjemniejszych chwil w roku, kiedy będziemy wypatrywać pierwszej gwiazdki i wraz z rodziną lub znajomymi zasiądziemy do Wieczerzy Wigilijnej. Jednak przedtem trzeba przygotować wspaniałe potrawy, którymi będziemy się raczyli w tych radosnych chwilach. Według mnie nie może na stole zabraknąć potraw witalnych, jak choćby barszczu z surowymi uszkami, czy krokietów z dipem z orzeszków ziemnych obok świątecznej kapusty z grzybami. Deser nie musi być koniecznie wyjątkowo słodki, czego przykładem może być tzw. żurawinowa eksplozja :)


ŻURAWINOWA EKSPLOZJA

Składniki:

2 - 3 szklanki żurawiny
2 łyżki "miodu daktylowego" (zmiksowany w blenderze moczone przez noc daktyle)
2 szklanki nasion granatu (ma być w końcu wybuchowo ;))
suszony imbir i cynamon (do smaku)
ćwierć szklanki soku z pomarańczy 
łyżka mięty lub melisy (mogą być suszone)

Przygotowanie:

Miksujemy w blenderze wszystkie składniki (poza nasionami granatu) w blenderze do uzyskania w miarę równej konsystencji. Następnie przekładamy zawartość do szklanych pucharków wartwy nasion granatu oraz masy żurawinowej. Na koniec zdobimy świeżymi listkami melisy lub mięty. 


WITARIAŃSKIE USZKA (inspiracja pizzą Surowego Szefa)

Składniki:

szklanka płatków owsianych
2 łyżki nasion konopii 
lekko podgrzany nierafinowany olej kokosowy/ palmowy (ewentualnie może być nierafinowany olej z lnianki lub słonecznikowy)
kiszona kapusta z grzybami
szczypta mielonego ziela angielskiego i liścia laurowego
szara sól morska lub inna
woda strukturalna lub zwykła

Przygotowanie:

Wpierw miksujemy w blenderze suche płatki owsiane. Następnie wysypujemy na stolnicę otrzymaną mąkę i dodając stopniowo soli, wody oraz tłuszczu formujemy okrągły placek. Odrywamy w niego następnie niewielkie kulki, robimy kciukiem dziurkę oraz napełniamy przyprawionym farszem grzybowo-kapuścianym. Następnie dodajemy do wigilijnego barszczu na naturalnym zakwasie, posypując odrobią startej skórki pamarańczy lub cytryny BIO. (zwykłe kąpiemy w occie i sodzie oczyszczonej http://www.akademiawitalnosci.pl/jak-szybko-i-tanio-usunac-pestycydy-z-warzyw-i-owocow/) 

KROKIETY ŚWIĄTECZNE A LA SAJGONKI Z DIPEM Z ORZESZKÓW ZIEMNYCH

Składniki:

papier ryżowy lub wodorosty nori
marynowane w sosie tamari grzyby mun
papryka
marchew
kwaszone buraczki
awokado
liście kolendry (świeże lub mielone)
imbir
szczypiorek  

Dip: 
olej sezamowy (4 łyżki)
masło orzechowe BIO lub moczone surowe orzeszki ziemne (pół szklanki)
2 łyżki soku z cytryny / ewentualnie z pomarańczy
papryczka habanero lub chili (do smaku)
pół szklanki wody
karob i ewentualnie łyżka miodu daktylowego
szczypta soli

Przygotowanie: 

Pokrojone marynowane grzyby mun, startą na małych oczkach marchew, paprykę, kwaszone buraczki i pokrojone w kostkę awokado wrzucamy do blendera wraz z kawałkiem imbiru oraz kolendrą. Wyjmujemy masę na rozłożony papier ryżowy / nori, pozostawiając boki puste. Składamy jak normalne krokiety. Na koniec przewiązujemy delikatnie w dwóch miejscach szczypiorkiem.

W przypadku dipu wrzucamy wszystkie składniki do blendera i mieliny do uzyskania gładkiej masy.

KAPUSTA ŚWIĄTECZNA Z SOSEM POMIDOROWYM (RAW)

Składniki:

800 gram kapusty kiszonej

200 gram surowej kapusty modrej lub zwykłej (zamiast tego może być1 kg tylko kiszonej)

suszone grzyby (jeśli leśne radziłbym mimo wszystko ugotować albo użyć surowych pieczarek ok 200 g)

1 duża marchew

1 łyżka kminku

3 liście laurowe

szczypta pieprzu

5 ziaren ziela angielskiego

kilka ziaren jałowca

suszone śliwki (mogą być wędzone)

350 gram moczonych kasztanów (w wersji niesurowej może być wędzone tofu)

suszone na słońcu pomidory (około 70 gram)

pomidory cherry 200 gram

1 średnia cebula

1 duże awokado

sól pieprz wg uznania

Przygotowanie:

Szatkujemy kapustę modrą i dodajemy do niej kapustę kiszoną i startą marchew. Z suszonych pomidórów, pomidorów cherry (lub innych o wyrazistym smaku) oraz cebuli, awokado i przypraw (jeśli są w całości np. ziele dodajemy po zblendowaniu) przygotowujemy w blenderze sos pomidorowy. Następnie mieszamy kapustę z sosem oraz dodajemy śliwki i moczone surowe kasztany.

Rada: Można zrobić najpierw zwykła kapustę świąteczną na Wigilię, a dopiero potem dodać sos pomidorowy oraz kasztany i zmienić ją w wariant podobny do zwykłego bigosu :)

*Mam nadzieję, że te przepisy pomoga w nadaniu niezwykłego smaku nadchodzącym świętom. Z własnej strony życzę Wam Drodzy Notmilkowcy, aby ten czas upłynął Wam w radości, spokoju ducha oraz rodzinnie, a Nowy Rok 2014 przyniósł mnóstwo wspaniałych niespodzianek oraz innych przyjemnych doświadczeń* 

niedziela, 22 grudnia 2013

NOTMILK NA TROPIE NASION - WŁAŚCIWOŚCI ZDROWOTNE PESTEK AWOKADO

Witam Was Moi Drodzy po dłuższej przerwie w pisaniu  postów. Temat tego postu zapowiedziałem już dawno temu w jednym z postów u Pepsi. Jednak nie zdradziłem, o jakich nasionach myślałem, choć wspomniałe, że raczej wiele osób nie wie, iż nie są trujące (jedynie w większych ilościach) i nawet można je jeść. Sam nie wiedziałem o tym aż do października, kiedy przypadkowo natknąłem się na informacje o tym, że niektórzy wykorzystują te pestki w różny sposób.m.in. jako krem lub odżywkę do włosów. Jednak mnie najbardziej zainteresowały korzyści wynikające z jego konsumpcji, o których teraz wspomnę. 



PRZECIWUTLENIACZE

Pestka awokado ma więcej przeciwutleniaczy niż wiele dostępnych na rynku odmian warzyw i owoców. Badania przeprowadzone w roku 2003 na Narodowym Uniwersytecie w Singapurze wykazały, że pestki longana, jackfruita, mango, tamarydowca oraz awokado zawierają ponad dwukrotnie więcej antyoksydantów niż pozostała część owocu. Z tego względu nasiona awokado, zgodnie z doniesieniami "Journal of Agricultural and Food Chemistry", mogą być wykorzystywane do zabezpieczania żywności przed psuciem, dzięki zawartości katechin (m.in.pozytywnie wpływają na wzrok oraz stan skóry) i proantocyjanidy (działanie przeciwutleniające 50 razy większe niż witaminy E oraz 20 razy większe niż witaminy C).

BŁONNIK ROZPUSZCZALNY

Według dr Toma Wu, lekarza uhonorowanego przez ONZ i American Cancer Society, że nasiona awokado sa jednym z najbogatszych naturalnych źródeł błonnika rozpuszczalnego, dzięki czemu pomaga w obniżeniu poziomu cholesterolu, pozytywnie wpływa na układ krwionośny, spowalnia wchłanianie glukozy, zapobiega magazynowaniu nadmiaru "cukru" w tkance tłuszczowej, umożliwia eliminacje metali ciężkich i innych toksyn z organizmu oraz przeciwdziała formowaniu się kamieni żółciowych. Owies też posiada pewną ilość błonnika rozpuszczalnego, jednak nie może się ono równac z tym z pestki awokado. 

KORZYŚCI DLA UKŁADU POKARMOWEGO

Pestki awokado są idealnym środkiem na problemy zapalne przewodu pokarmowego oraz biegunki. Indianie amerykańscy wkorzystywali je do leczenie wielu schorzeń przewodu pokarmowego, w tym dezynterii oraz przerostu Candidy. Zawarte w pestce awokado związki fenolowe (jest ich więcej niż w zielonej herbacie) uniemożliwiają rozwój wrzodów żołądka oraz zapobiegają rozwojowi chorób bakteryjnych i wirusowych (działają wzmacniająco na organizm).

DZIAŁANIE ANTYNOWOTWOROWE


Do zweryfikowania tego założenia są potrzebne eksperymenty na ludziach, jednak przeprowadzone do tej pory badania na szczurach i myszach wykazały, że w ich przypadku składniki z nasion awokado miały działanie antykancerogenne. Według Encyclopedia of Common Natural Ingredients: Used in Food, Drugs, and Cosmetics posiadają skoncentrowany flawanol, który odpowiada za tą właściwość. 


ŚRODKI OSTROŻNOŚCI

Mimo wspomnianych korzyści zdrowotnych nasionko awokado posiada zabezpieczenie przed chętnymi je zjeść w postaci garbników, które nadają pestce strasznie gorzki smak. Niektóre z nich są lekko toksyczne w większych ilościach, jednak przeważnie nie spożywa się więcej niż pół pestki dziennie (spotkałem się z komentarzem jednej osoby, która używa nawet trzy pestki (po jednej do szejka) dziennie od dłuższego czasu i nawet odstawiła leki na tarczycę). Jednak czasami wystarczy, ze nawet mniejsza ilość może wystarczyć by WYWOŁAĆ DZIAŁANIA NIEPOŻĄDANE, gdy dana osoba ma ALERGIĘ POKARMOWĄ. DLATEGO RADZĘ ZACZĄĆ OD ILOŚCI MINIMALNEJ, MNIEJSZEJ NIŻ PÓŁ ŁYŻECZKI surowego lub sparzonego startego kawałka awokado i uważnie obserwować reakcję organizmu.

JAK JE ZJEŚĆ?

Jednym ze sposobów wykorzystania pestki awokado jest starcie jej na tarce i przygotowanie pięknie wyglądającej pomarańczowej herbatki (osobiście dodaję 1 łyżeczkę). "Fusy" z niej można zjeść, np. posypując potrawę lub dodając do szejka. 

I to jest właśnie drugi sposób. Można użyć startej surowej pestki (bardzo gorzkiej) lub wcześniej spażonych startych kawałków (opcja preferowana przeze mnie, bo nie ma tej potwornej goryczy) oraz przygotować wg przepisu surowej rodzinki Boutenko na szejk słodko - kwaśny. 

SKŁADNIKI:

- pół pestki awokado (może być oczywiście mniej)
- 2 średnie obrane cytryny
- 4 jabłka Fuji (ważne, by było to jabłko typowo deserowe, słodkie i kruche)
- 1 banan
- 1 pęczek pietruszki
- szklanka szpinaku
- 1 łodyga selera naciowego
- mały kawałek imbiru (służy przede wszystkim do zabicia gorzkiego smaku surowej pestki awokado) 

Jutro prześlę krótki wpis z kilkoma propozycjami, które mogą wzbogacić smak świąt. 


BIBLIOGRAFIA:







niedziela, 27 października 2013

DLACZEGO MLEKO NIE JEST DOBRE DLA CIEBIE? - FILMIKI VNB

Witam Was po dłuższej przerwie. Ze względu na niewielką ilość czasu oraz chęć "powrotu do żródeł" bloga przesyłam Wam filmiki stworzone przez Vegan Ninja Bunny, na które zwróciła wpierw uwagę Joanna. Mam nadzieję, że się Wam spodobają :) Dziękuję za wszystkie komentarze oraz odwiedziny. Pozdrawiam owocowo!!!

niedziela, 15 września 2013

BOROJO - NAJBOGATSZY W CYNK OWOC ŚWIATA


W pierwszej kolejności muszę Was przeprosić za to, że nie wspomniałem o swoim wyjeździe pod koniec sierpnia i powrocie dopiero teraz, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Posty będę się starał zamiszczać teraz regularnie co miesiąc. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami przedstawiam owoc, który można bez problemu okreslić mianem ostrygi wśród owoców. I nie ma w tym wypadku jakiejkolwiek przesady, choć do swojego odpowiednika w świecie zwierząt ma go prawie 5 razy mniej, to dystansuje właściwie wszystkie pozostałe źródła tego pierwiastka. Gdybyśmy zrobili krótki przegląd w Cronometrze* zawartości cynku w wybranych produktach, to lista ta wyglądałaby w ten oto sposób:

Zawartość cynku w mg/100 g 

świeże ostrygi* 45-75

małże* 21

świeża pulpa borojo* 13,6

suszone nasiona dyni 7,8

suszone glony nori 6,5

suszone nasiona słonecznika 5

soczewica (niegotowana) 4,8

wątroba wołowa 4

świeże żółtko jajka 2,3

świeży zielony groszek 1,2

świeże grzyby shiitake 1

świeże boczniaki 0,8

awokado 0,6

szpinak 0,5

surowe brokuły 0,4 

kapusta czerwona 0,22

*Wartość cynku w ostrygach i małżach podana za http://www.eufic.org/article/pl/4/12/artid/Cynk-super-skladnik-odzywczy/ w borojo za http://www.nativesunherbs.com/

Równie imponująco prezentuje się zawartość białka w jego owocach i jest ona porównywalna z tą, jaka występuje w świeżym zielonym groszku, tj. około 5,5 g na 100 g produktu. Poza tym posiada dość znaczne ilości żelaza (1,6 mg/100g). Poza tym jest on dość kaloryczny (93 kcal/100 g). Jeśli weżmiemy do tego pod uwagę, że średnia masa dojrzałego owocu, czyli takiego, jaki jest na powyższym zdjęciu wynosi średnio 740 g, to możemy się już domyślać sposobu jego zastosowania. W Ameryce Południowej, a dokładnie na terenach zachodniej Kolumbii, Ekwadoru i Panamy, miejscowa ludność wykorzystuje go nadal, jako naturalny afrodyzjak, do normowania ciśnienia krwi, leczenia problemów z oskrzelami, czy urazów. Przeprowadzone na Uniwersytecie w Santiago w Kaliforni badania owoców borojo wykazały, że posiada duże ilości substancji chemicznej o nazwie sesquiterpelantond, która hamuje wzrost szkodliwych komórek nowotworowych. Smak jego jest podobno (nigdy nie miałem okazji go skosztować) bardziej kwasny niż słodki, lecz i tak przyjemniejszy od tego, jaki posiadają owoce noni. Jednak podobnie jak i one jest on trudny w uprawie i wymaga do zakiełkowania po około 4-5 miesiącach od wysiewu wysokiej temperatury 30 stopni Celsjusza oraz stałej wilgotności. Dlatego nie dziwi to, że jest on jedynie popularny w miejscu swojego pochodzenia, gdzie występuje właściwy dla niego klimat, gdzie sumy opadów sięgają 4000 mm rocznie a temperatura wynosi średnio 28 stopni Celsjusza. Jednak gdyby ktoś z Was odwiedzał tamte rejony to warto moim zdaniem sprawdzić, czy jest dostępny ten owoc. Byłbym też bardzo wdzięczny za podzielenie się własnymi doznaniami smakowymi po jego skosztowaniu :)

P.S. Jutro wieczorem postaram się odpisać wszystkim na maile, wiadomości i komentarze, za które jestem bardzo wdzięczny :)